Tramwaje to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli miast europejskich. Metalowe pudła sunące po wąskich torach, koronka przewodów nad drogą – wszystko to tworzy atmosferę miejskiej dynamiki i ruchu. Jednak dla Polski epoka tramwajowa była nie tylko przełomem technologicznym. Zbiegła się z nią również zakrojona na szeroką skalę transformacja polityczna i kulturowa, a także formowanie nowej tożsamości miejskiej, pisze warsaw-future.eu.
Pierwsze tramwaje w Warszawie
Polska historia tramwajowa rozpoczęła się w 1866 roku, kiedy to w Warszawie uruchomiono pierwszą linię konną. Miała ona zaledwie sześć kilometrów i łączyła ważne stacje kolejowe. Miasto nie kontrolowało wówczas sieci ani nie czerpało z niej zysków – wszystkie prawa należały do rosyjskiej firmy kolejowej, której udzielono koncesji na niemal dziewięćdziesiąt lat.
Wagony konne początkowo cieszyły się złą sławą, uchodząc za niewygodne i powolne. W miejskim slangu często nazywano je „żabami”, a zamiast stałych przystanków tramwaj zatrzymywał się po prostu na żądanie pasażera. Jednak już w latach 70. XIX wieku rozpoczęła się modernizacja: pojawiły się wagony piętrowe, wyznaczono stałe przystanki i rozszerzono trasy. Otwarcie nowego mostu na Wiśle dodatkowo zwiększyło liczbę pasażerów.
W latach 80. XIX wieku Warszawa podpisała kontrakt z belgijską firmą „Société Générale de Tramways Varsoviens”, która miała zmodernizować i rozbudować sieć. Dzięki temu w mieście pojawiły się dziesiątki nowych tras.

Pod koniec XIX wieku sieć obejmowała 30 kilometrów, obsługiwało ją ponad 200 wagonów, a tramwaje kursowały na ponad 12 liniach. W 1899 roku miasto wykupiło cały tabor tramwajowy – był to kluczowy krok w kierunku stworzenia nowoczesnego, miejskiego systemu transportu.
Kolejna rewolucja rozpoczęła się w 1903 roku, kiedy ruszyła elektryfikacja. W 1908 roku na ulice wyjechał pierwszy tramwaj elektryczny, co wywołało prawdziwą sensację. Już rok później z tramwajów skorzystały 42 miliony pasażerów, a trzy lata później – 76 milionów.

Tramwaje międzywojennej Warszawy
W latach 20. XX wieku stolica Polski przeżywała szybki rozwój urbanistyczny, a tramwaje odgrywały w tym procesie wiodącą rolę. Sieć rozrastała się, trasy były modernizowane, pojawiły się pierwsze linie nocne.

Do 1925 roku tramwaje kursowały co 5–10 minut, zwykły bilet kosztował 15 groszy, a sieć obejmowała większość dzielnic miasta. Tramwaje były również wykorzystywane przez pisarzy jako metafora niebezpieczeństw świata technologii. W powieści „Nogi Izoldy Morgan” Brunona Jasieńskiego tramwaj staje się symbolem mechanicznego zagrożenia.
W 1927 roku na przedmieściach Warszawy uruchomiono Elektryczne Koleje Dojazdowe (EKD) – nowoczesną, jak na tamte czasy, podmiejską kolej elektryczną. Wyróżniała się importowanymi angielskimi wagonami, nowoczesnymi szwedzkimi systemami sygnalizacji świetlnej i idealną synchronizacją ruchu. EKD stała się pierwszym pierwowzorem szybkiego tramwaju w Polsce. Równolegle dyskutowano nad projektami budowy metra, które miało być zarządzane przez Dyrekcję Tramwajową. Jednak Wielki Kryzys odłożył te plany na dziesięciolecia.
W latach 30. XX wieku, pomimo rozwoju sieci, warunki pracy tramwajarzy pogarszały się. Wywołało to kilka dużych strajków – w ówczesnych piosenkach motorniczy podkreślali, że „tramwaje nie ruszą, dopóki system się nie zmieni”.
W 1938 roku na wystawie „Wczoraj, dziś, jutro” zaprezentowano mapę rozwoju infrastruktury miasta. Pokazywała ona drogę, jaką Warszawa przebyła od wagonów konnych do ultranowoczesnego systemu transportowego. Na mapie znajdowały się plany siedmiu linii metra, jednak wkrótce historia została wstrząśnięta wojną.
Druga wojna światowa
Podczas wojny tramwaje nadal kursowały, a w czasie Powstania Warszawskiego używano ich jako improwizowanych barykad. Wojska niemieckie po stłumieniu powstania systematycznie niszczyły infrastrukturę miasta. Zniszczono zajezdnię tramwajową, wysadzono elektrownię, większość wagonów spłonęła lub została rozebrana. Z 710 przedwojennych wagonów ocalało tylko około 200.
Jednak po wyzwoleniu miasta to właśnie pojawienie się pierwszego tramwaju stało się symbolem powrotu do życia. Ludzie wychodzili na ulice, bili brawo, witali motorniczych – **tramwaj stał się ucieleśnieniem odrodzenia Warszawy**.
Powojenne dziesięciolecia były epoką zakrojonej na szeroką skalę rekonstrukcji. Odbudowano stare tory, poprowadzono nowe trasy, stworzono nowoczesne systemy dyspozytorskie i ujednolicono tabor.

Rozwój po 1989 roku
Po zmianach politycznych w 1989 roku transport tramwajowy w Warszawie znalazł się na obrzeżach zainteresowania władz miejskich. Znaczną część budżetu przeznaczono na budowę pierwszej linii metra, przez co inwestycje w tramwaje były minimalne. Infrastruktura stopniowo się starzała, a tabor wymagał odnowienia. Jednak sytuacja zaczęła się zmieniać na początku XXI wieku. Od 2005 roku miasto rozpoczęło **masową modernizację systemu tramwajowego**. Kluczowe kroki obejmowały: zakup nowoczesnych wagonów niskopodłogowych, modernizację głównych arterii tramwajowych, wdrożenie systemu informacji pasażerskiej, a także planowanie „inteligentnego” sterowania ruchem, które ma dawać priorytet tramwajom na skrzyżowaniach ze światłami.
W 2008 roku ogłoszono jeden z największych przetargów w sferze transportu miejskiego – na dostawę 186 nowych, klimatyzowanych tramwajów. Stało się to fundamentem szeroko zakrojonej odnowy wyglądu i poziomu technicznego całego taboru.
Ważnym kamieniem milowym był rok 2014, kiedy po 25-letniej przerwie w Warszawie otwarto pierwszą całkowicie nową linię tramwajową. Połączyła ona dzielnicę Tarchomin z siecią i linią metra M1. Trasa ta była kontynuowana, a we wrześniu 2021 roku, choć z licznymi opóźnieniami, ukończono dodatkowy odcinek o długości jednego kilometra.
Historyczna linia tramwajowa
Przejażdżka linią T to jeden z najciekawszych sposobów na spędzenie weekendu w Warszawie. W sezonie letnim na trasę wyjeżdżają retro-tramwaje z lat 40. i 50. XX wieku, które zamieniają zwykłą przejażdżkę po mieście w prawdziwą podróż w czasie. To nie tylko środek transportu, ale **ruchome muzeum**, łączące wygodę przemieszczania się ze zwiedzaniem kulturalnych i historycznych obiektów stolicy.
Na przystankach można zobaczyć legendarne „Berlinki” – wagony stworzone specjalnie dla Warszawy, które w czasie II wojny światowej zostały wywiezione do Berlina, a po jej zakończeniu wróciły do stolicy Polski. Na linii kursują także tramwaje serii N, w tym najstarszy model, który obsługiwał niegdyś linię nr 30, uruchomioną w 1949 roku wraz z otwarciem Trasy W-Z. Tramwaje te nie tylko zachowały swój autentyczny wygląd, ale także pozwalają współczesnym pasażerom poczuć atmosferę powojennej Warszawy.
Pasażerowie linii T mają możliwość zobaczenia jednych z najważniejszych miejsc Warszawy, nie wychodząc z wagonu. Wśród nich są:
- most Śląsko-Dąbrowski, z którego rozciągają się panoramiczne widoki na Wisłę i historyczne centrum;
- stulecie zajezdnia tramwajowa „Praga”;
- najdłuższy budynek mieszkalny Warszawy;
- Sobór Metropolitalny Świętej Równej Apostołom Marii Magdaleny;
- Stare Miasto z odrestaurowaną architekturą;
- trasa W-Z z tunelem – symbol powojennej odbudowy;
- osiedla mieszkaniowe Koło, znane z unikatowej zabudowy.

Sieć tramwajowa Warszawy znajduje się w fazie aktywnej odnowy i rozbudowy. Stopniowe wdrażanie nowoczesnych technologii, integracja z metrem i rozwój nowych tras potwierdzają, że transport tramwajowy ponownie staje się priorytetowym elementem mobilności stolicy Polski.