Romuald Gutt to jeden z tych architektów, których dziedzictwo jest znacznie bardziej rozpoznawalne niż samo nazwisko. Wielu ludzi spacerujących ulicami Warszawy nie ma pojęcia, że mijają budynki jego autorstwa. Projektant prawdopodobnie nie przejąłby się jednak tą niesprawiedliwością. Dla niego praca zawsze liczyła się bardziej niż brawa i sława.
W ciągu 86 lat życia Gutt przeszedł przez dwie wojny światowe, przeżył tragiczną stratę bliskich i pracował w realiach różnych systemów politycznych. Mimo zmieniających się okoliczności architekt zawsze pozostawał wierny swoim przekonaniom. Nie ulegał zachciankom inwestorów ani nie gonił ślepo za modami, choć doskonale się w nich orientował. O życiowych dramatach, zawodowych sukcesach i architektonicznym testamencie Romualda Gutta przeczytacie w tym materiale na warsaw-future.eu.
Emigrant, który wrócił do ojczyzny
Romuald Gutt urodził się 6 lutego 1888 roku w Warszawie, jednak dzieciństwo i młodość spędził w Szwajcarii, dokąd wyemigrowała jego rodzina. Ukończył szkołę średnią w Zurychu, a dyplom architekta uzyskał w Wyższej Szkole Technicznej w Winterthur w 1908 roku.
Warto podkreślić, że Szwajcaria na początku XX wieku była jednym z najsilniejszych ośrodków myśli inżynieryjnej w Europie. Tamtejsza edukacja pomogła Guttowi ukształtować nie tylko warsztat techniczny, ale także wyjątkowe wyczucie przestrzeni, materiału i proporcji.
W 1909 roku Gutt wrócił do Polski. Warszawa znajdowała się wówczas pod zaborem rosyjskim. Młody architekt zdobywał szlify w pracowniach najwybitniejszych warszawskich mistrzów: Czesława Przybylskiego, Józefa Gałęzowskiego oraz Rudolfa Świerczyńskiego. Trudno było wyobrazić sobie lepsze środowisko na start kariery.

Pierwsze kroki w zawodzie i pierwsza miłość
W 1910 roku w życiu Romualda Gutta miały miejsce dwa przełomowe wydarzenia. Pierwszym z nich było zdobycie głównej nagrody w konkursie architektonicznym. Polska przygotowywała się do zaprezentowania swojej kultury na Międzynarodowej Wystawie Jubileuszowej w Rzymie z okazji 50-lecia zjednoczenia Włoch. Gutt wygrał projekt polskiego pawilonu, proponując budynek w formie tradycyjnego polskiego dworu szlacheckiego. Choć wystawa nie odbyła się z powodu epidemii cholery we Włoszech, nazwisko młodego architekta stało się głośne.
Dzięki temu sukcesowi mecenas Wacław Kurnatowski zlecił Guttowi budowę dworu w miejscowości Brudzew. Zlecenie to przyniosło architektowi nie tylko pierwszą samodzielną realizację, ale i życiową zmianę. Romuald zakochał się w córce inwestora, Marii Henryce. W 1916 roku, po zakończeniu budowy, para wzięła ślub. Z ich związku urodziło się pięcioro dzieci.
Od dworków po urbanistykę
W latach 20. Gutt tworzył w tzw. stylu dworkowym, zainspirowanym tradycyjną polską architekturą ziemiańską. Cechowały go symetryczne fasady, kolumny, wysokie dachy oraz harmonijne wpisanie budowli w otoczenie. Romuald Gutt poprzez formy architektoniczne przywracał narodowi poczucie tożsamości.
Jego ambicje wykraczały jednak poza prywatne wille. Projektował szkoły, nadleśnictwa, a nawet całe układy miejskie. Jego plan dla Sochaczewa z 1916 roku był jednym z pierwszych przykładów nowoczesnej urbanistyki w Polsce – dziedziny, która wówczas dopiero raczkowała i była domeną nielicznych pasjonatów.
Rewolucja w podejściu do architektury
Rok 1926 przyniósł zwrot w karierze Gutta. Wygrał konkurs na projekt Szkoły Nauk Politycznych w Warszawie, ale to, co zaproponował, zszokowało tradycjonalistów. Zamiast zdobień pojawiła się surowa geometria. Budynek składał się z jasnych, otwartych brył przypominających gigantyczne sześciany. Na elewacjach niemal całkowicie zrezygnowano z detalu, by nie odciągać uwagi od samej konstrukcji.
To właśnie wtedy Gutt zaczął stosować szarą cegłę cementową, która stała się jego znakiem rozpoznawczym. Czerwona cegła wydawała mu się zbyt pompatyczna, a tynk uważał za oszustwo ukrywające prawdziwą strukturę ściany. Szara cegła była dla niego symbolem skromności, szczerości i nowoczesnej elegancji.
Nowe podejście zrealizował w budynkach, które do dziś tworzą oblicze stolicy:
- Szkole Pielęgniarstwa (znanej jako „CePeLek”);
- Gmachu Związku Ubezpieczeń przy ulicy Solec.
Najpełniejszym manifestem jego stylu stał się dom własny na warszawskim Żoliborzu, wzniesiony w 1928 roku. Proste fasady i surowy materiał udowadniały, że architektura to przede wszystkim przestrzeń, a nie dekoracja.

Tandem wizjonerów
Romuald Gutt jako jeden z pierwszych zrozumiał, że budynek bez otoczenia jest jak niedokończone zdanie. Podczas gdy inni traktowali ogrody jako dodatek, on widział w nich integralną część kompozycji. Ta wizja połączyła go z Aliną Scholtz, początkowo jego uczennicą, a później wieloletnią partnerką zawodową.
Ich wspólnym triumfem był dwór i park Piłsudskich w Zułowie (1935). Projekt ten stał się wzorcem funkcjonalizmu i przyniósł duetowi srebrny medal na wystawie w Paryżu w 1937 roku. Co ciekawe, w 1936 roku Gutt wziął udział w Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury podczas igrzysk w Berlinie – w tamtych czasach rywalizacja architektów była traktowana na równi z zmaganiami sportowców.
Życie pod okupacją
Wrzesień 1939 roku zatrzymał życie w Warszawie. Naziści zamknęli uczelnie, próbując zniszczyć polską elitę. Gutt odpowiedział na to odważnie – prowadził wykłady w tajnej szkole architektury, za co groziła kara śmierci.
Wojna odebrała mu to, co najcenniejsze. Syn Jan zginął w walce, córka Maria zmarła w obozie Auschwitz. Kolejna córka, Aniela, po przejściu przez piekło obozów wyjechała do Szwajcarii i nigdy nie wróciła do kraju. Z piątki dzieci przy ojcu pozostał jedynie najmłodszy syn, Michał, który również poszedł w ślady ojca.
Zaprojektowanie Cmentarza-Mauzoleum w Palmirach (1946) w miejscu masowych egzekucji było dla Gutta czymś więcej niż zleceniem. Dla człowieka, który stracił niemal całą rodzinę, praca ta stała się sposobem na przepracowanie traumy i upamiętnienie ofiar.

Odbudowa Warszawy
Po wojnie Warszawa leżała w gruzach. Gutt, mając już ponad 60 lat, nie przeszedł na emeryturę, lecz stał się jednym z głównych architektów odrodzenia stolicy. Jego powojenne projekty stały się nowymi punktami orientacyjnymi miasta.
| Obiekt | Rok | Opis |
|---|---|---|
| Gmach Głównego Urzędu Statystycznego | 1948–1951 | Budowla w formie trójskrzydłowego młyna, zapewniająca maksymalne doświetlenie gabinetów. |
| Budynek Teatru Wojska Polskiego | 1953 | Wzorzec powojennego modernizmu z rytmiczną fasadą. Nagroda SARP I stopnia. |
| Budynki ambasady Chin w Warszawie | 1956–1959 | Współpraca z synem Michałem; kompleks zintegrowany z rozległą strefą parkową. |
| Budynek Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego | 1952–1962 | Wykorzystanie charakterystycznej szarej cegły, podkreślającej powagę instytucji. |
Równolegle Gutt kierował Wydziałem Architektury Politechniki Warszawskiej. Wśród jego studentów był Oskar Hansen, jeden z najważniejszych teoretyków architektury XX wieku.

Romuald Gutt zmarł 3 września 1974 roku w Warszawie, pozostawiając po sobie miasto, które nie tylko odbudował, ale i na nowo zdefiniował. W ciągu ponad 60 lat nieustannej pracy architekt zrealizował około 100 projektów. O tym wybitnym twórcy przypomina nie tylko ulica w Ursynowie nazwana jego imieniem, ale także liczne budynki. Charakterystyczna szara cegła Gutta, która niegdyś wydawała się wyzwaniem dla tradycji, stała się nieodłączną częścią wizerunku polskiej stolicy.